Kiedy zostałem wyświęcony, niewiele jeszcze wiedziałem. Po ordynacji skupiłem się na poznawaniu zasad monastycznych. Studiowałem reguły, różne obowiązki w klasztorze i sposób, w jaki powinno się wchodzić w interakcje z innymi bhikkhu. Codziennie rano i wieczorem uczestniczyliśmy również we wspólnych śpiewach. Ta praktyka pomagała rozwijać koncentrację i uspokajać umysł.
Poznałem pięć skupisk (pięć agregatów): „forma, uczucie, postrzeganie, formacje mentalne, świadomość”. Zacząłem rozumieć ich właściwości — nietrwałość, cierpienie i nie-ja — studiując terminologię palijską i interpretacje.
W praktyce medytacyjnej mój nauczyciel polecał użycie słowa „buddho”. Stosując się do jego wskazówek, nieustannie powtarzałem w myślach „buddho” — podczas chodzenia, stania, siedzenia, leżenia czy pracy. Jak wcześniej wspomniano, nasz umysł często łaknie rozmaitych emocji, pragnie tego i tamtego, a myśli całkowicie go pochłaniają. Dlatego nie powinniśmy pozwalać, by myśli błądziły — należy skupić się jedynie na „buddho”. W medytacji koncentrowałem się na oddechu i „buddho”.
Podczas chodzenia medytacyjnego, stawiając prawą stopę, w myślach powtarzałem „bud”, a gdy lewa dotykała ziemi – „dho”. Luang Pu uczył, że praktykując, powinniśmy trwać w chwili obecnej. To, czego się nauczyliśmy, należy przechowywać w umyśle i stosować do radzenia sobie z emocjami, które pojawiają się teraz.
Jeśli ciągle zastanawiamy się, czy osiągnęliśmy już stan samādhi, czy to może pierwsza jhāna, czy doświadczamy radości i jednoupunktowienia — wtedy nasz umysł będzie miał trudność w osiągnięciu spokoju. Podczas praktyki często słyszymy i uczymy się różnych zewnętrznych nauk z tekstów. Kiedy rozwijamy koncentrację, najpierw kultywujemy spokój, wolny od myśli, a następnie zaczynamy kontemplację ciała — to jest nauczanie wewnętrzne. Nasza niewiedza i przywiązanie tkwią w nauczaniach zewnętrznych. Musimy wrócić do naszego ciała i umysłu. Mój nauczyciel kładł nacisk na tę praktykę, nie licząc dni, miesięcy czy lat — chodziło po prostu o jej kontynuowanie. Z czasem, dzięki wytrwałości, umysł coraz częściej powracał do oddechu i „buddho”. W końcu coraz rzadziej się rozpraszał.
Kiedy umysł zyska siłę i koncentrację, nauczyciel zaleca kontemplację ciała — rozpoznanie jego nieczystości, nietrwałości, jego cech nietrwałości, cierpienia i nie-ja. Koncentrację kierujemy na ciało, analizując jego części. Zaczynamy rozumieć, czym jest „forma”, czym są „uczucie, postrzeżenia, wytworzenia, świadomość”. Mój nauczyciel nie przywiązywał zbyt dużej wagi do konkretnych nauk czy tekstów, ale zrozumienia rzeczywistości ciała i umysłu. Kiedy pogłębiamy zrozumienie naszej rzeczywistości, wtedy pojmuje się całość nauczania Buddy zawartą w tekstach. Ważne jest, by wszystko, czego uczymy się z Dhammy, kierować ku zrozumieniu własnego ciała i umysłu.
Na przykład, uważność opisana w tekstach różni się od uważności, którą rzeczywiście posiadamy. Pojawienie się gniewu to coś innego niż rzeczywiste wewnętrzne doświadczenie gniewu.
W Tajlandii niektórzy mahā bhikkhu studiują doktrynę buddyjską na różnych poziomach. Ich zachowanie musi być zgodne z tym, czego się nauczyli. Jednak nawet ci, którzy uzyskują tytuły, mogą porzucić życie mnisie i dopuścić się niegodziwych czynów. Dzieje się tak, gdy uczą się tylko zewnętrznych tekstów i doktryn, nie stosując tej wiedzy do wewnętrznych problemów ani nie doskonaląc swojego ciała, mowy i umysłu. Można mieć nawet doktorat, ale nadal odczuwać chciwość, nienawiść i ułudę — a w gniewie dopuścić się przemocy. Dlatego same kwalifikacje akademickie nie mają dużego znaczenia, jeśli nie potrafimy kontrolować siebie. Wiedza i wykształcenie są dobre, ale muszą iść w parze z rozwojem wewnętrznym.
Jeśli ktoś posiada wysokie kwalifikacje, jego moralne postępowanie powinno dorównywać temu poziomowi, aby miały one sens. Są też ludzie bez wykształcenia, którzy dzięki kontroli ciała, mowy i umysłu osiągają wyzwolenie.
Jako osoby świeckie możemy mieć mało czasu na naukę z powodu pracy. Dlatego powinniśmy zacząć od rozwinięcia hojności i przestrzegania wskazań jako fundamentu. Gdy ten fundament będzie silny, możemy wybrać określoną praktykę medytacyjną. Te metody powinny prowadzić do uspokojenia i komfortu umysłu. Kiedy umysł się uspokoi, można studiować rzeczywistość ciała i umysłu, jak nauczał Budda — zrozumieć dziedziny ziemi, wody, ognia i wiatru, oraz to, jak pięć skupisk odzwierciedla nietrwałość, cierpienie i nie-ja. To zrozumienie powinniśmy stale pogłębiać.
Jeśli chcemy ocenić nasz poziom zrozumienia Dhammy, nie powinniśmy opierać się na ilości przeczytanych tekstów. Zamiast tego spójrzmy, czy zmniejszyły się w nas chciwość, nienawiść i ułuda. Czy potrafimy szybciej puszczać, porzucać i rozpuszczać nasze cierpienia? Czy jesteśmy mniej leniwi? To są oznaki postępu w Dhamma.
Ajahn zauważa, że obecnie wielu ludzi dyskutuje i kłóci się o Dhammę, wskazując, kto ma rację, a kto nie — cytując teksty, ale nie podążając za ich przesłaniem. To prowadzi do podziałów i sporów. W takiej sytuacji lepiej byłoby w ogóle nie znać Dhammy — wtedy przynajmniej nie byłoby konfliktów ani wewnętrznego chaosu. Czy można uznać kogoś za osobę Dhammy, jeśli tak postępuje? Nie, nie można.
Czy człowiek Dhammy zawsze ma rację lub nigdy się nie myli? Jeśli się myli, to dlatego, że od początku nie chronił swojego ciała, mowy i umysłu. Gdy potrafimy je chronić, wtedy rzeczywiście jesteśmy człowiekiem Dhammy. Musimy więc obserwować, czy nasza praktyka jest właściwa, patrząc na własny umysł. Czy nasze ułudy rosną czy maleją? Musimy strzec umysłu, zachowując właściwą uważność i obecność.
Jest takie tajskie powiedzenie: „Umysł pełen wiedzy nie pomaga”. Nawet jeśli nie posiadamy rozległej wiedzy, ale koncentrujemy się na eliminowaniu i rozwiązywaniu naszych splamień, to już wystarczy. Gdy umysł jest chaotyczny, a my wciąż roztrząsamy bolesne myśli, to nawet największa wiedza nie przyniesie ulgi. Przeciwnie — jeśli skupimy się tylko na „buddho” i pozwolimy umysłowi się uspokoić, ta praktyka przyniesie nam o wiele więcej korzyści.
W Dhammie istnieje określony porządek, ale w praktyce nie zawsze trzeba ściśle się go trzymać. Kluczowe jest zachowanie właściwej uważności tu i teraz — gdy cokolwiek pojawia się w umyśle, trzeba się tym zająć i pozwolić mu się uspokoić.
Ajahn Geoff
Metta Lodge, Johor, Malezja
28 listopada 2024 r.
